Obraził mnie Wencel. To znaczy nie mnie osobiście, ale wszystkich uczestników wczorajszego spotkania „Teologii Politycznej”, arcyciekawego skądinąd (kto nie był, polecam zapis na Rebelya.pl). Czym obraził? Ano, swoim tekstem w „Gazecie Polskiej Codziennie”. Co napisał? Że „wolni Polacy będą gromadzili się w warszawskiej archikatedrze”, podczas gdy „niedaleko, w jakimś miejskim klubie, rozpocznie się dyskusja pt. „Spór o dwie Polski”. Tako rzecze Wencel.

 

Rozbił mnie Wencel tym tekstem zupełnie, i w sromotę wielką zgnębioną duszę moją zapędził, bo teraz już i całkiem nie wiem, kim jestem, tożsamość moja wolna i narodowa w proch i pył rozsypała się zupełnie, błąkam się w ciemnościach jak ślepiec, ratunku wołając, ale ratunku i żadnego znikąd nie ma, tylko gdzieś jakby z daleka dobiega głuche echo dawnych i współczesnych wieszczów wołające „Tyś przeklęty!”. Kimże ja teraz jestem, Boże Ty mój, kimże ja jestem, skoro sam Wielki nasz Poeta Narodowy ze szlachetnego grona Wolnych Polaków wykluczyć mnie raczył, na wieczną banicję skazał, na potępienie wśród lemingów i innych GWnojadów obmierzłych? Skorom ja nie Wolny Polak, znaczy to, że ja wciąż Polak, ale już niewolny? Czy może wolności mojej Wencel mi odebrać nie chce, a jedynie (aż!) Polskości mojej pozbawić mnie zamierza, praw do Ojczyzny zabronić mi gotów, tym samym pośród Niemców szkaradnych albo i co gorsza, tfu! Rusków skrytobójczych umieścić mnie zechciawszy?

Od wieczora wczorajszego spać nie mogę, serce mi z przerażenia oszalałe mało z jeszcze do wczoraj polskiej, a dzisiaj już całkiem nie wiadomo jakiej piersi mało nie wyskoczy, a w umyśle otępiałym całkiem ze zgryzoty myśl kołacze się jedna – „A jeśli? A jeśli?” A jeśli Wencel w okrucieństwie swoim patriotycznym i zapalczywym, wykluczyć mnie postanowił z jednej i drugiej wspólnoty naszej wolnej i narodowej jednocześnie, jeśli już ani wolnym, ani Polakiem w przenikliwych oczach Wencla nazywać się godzien nie jestem, wszelako jakimś tworem osobliwym, na tej ziemi piastowskiej, naszej obcym, o którą Kościuszko kosą, Kiliński szablą, Mickiewicz piórem a Wencel blogiem do ostatniej krwi przelanej walczyli, jakimś nie-wolnym nie-Polakiem stałem się wczorajszej nocy?

Ach, cóż mnie podkusiło, jakie złe moce mnie opętały, żeby zamiast jak Ojczyzna i Wencel wzywają, ramię w ramię ze współbraćmi, współplemieńcami moimi pod Pałacem Prezydenckim stanąć, pieśń patriotyczną a nabożną odśpiewać, o wrócenie naszej wolności utraconej tysiącem gardeł zakrzyknąć, „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” odmówić, zastrzegając wszelako że Ruskim, Niemcom, lemingom, platfusom, liberałom, lewusom, folksdojczom, kolaborantom i redaktorowi Warzesze odpuścić nie możemy i nie odpuszczamy, czemu zamiast w tej gromadzie stanąć, jam na potępienie swoje do podejrzanego klubu się udał o zagranicznie brzmiącej nazwie „Grawitacja” (jakby nasze, polskie Przyciąganie już nie wystarczyło), czemu dałem się tak zwieść podle i przez trzy bite godziny karmić się wrogą propagandą sączoną jak jad w moje uszy przez nie-wolnego nie-Polaka doktora Karłowicza, nie-wolnego nie-Polaka redaktora Warzechę i nie-wolnego nie-Polaka redaktora Ziemkiewicza? „Tylko świnie siedzą w kinie”, pisałby pewnie Wencel na murach podczas okupacji. „Polski zguba siedzi w klubach”, zdaje się mówić Wencel współczesny i ma rację, bo Prawdziwi Polacy i Prawdziwi Poeci zawsze mają rację.

Doba już od tego spotkania minęła, a ja nadal jak zatruty chodzę i najwyraźniej jad wszystek jeszcze nie wyparował z duszy i z serca mojego, bo jako żywo myślę że Wencel mnie wkurza. Wstydzę się straszliwie tego Wenclem wkurzenia mojego, chciałbym Wenclem wkurzenie wykurzyć jakoś, ale nijak nie potrafię.

 

Dlaczego, zapyta ktoś, dlaczego, nieszczęśniku bez woli i narodu, dlaczego Wencel cię wkurza?

Otóż – odpowiem.

Wkurza mnie Wencel, bo egzaltacją swoją i Moralnym Wzmożeniem zamyka się i swoje środowisko na jakikolwiek racjonalny dialog, przez co już nie wolną Polskę, ale zniewoloną sektę przypominać  zaczynają.

Wkurza mnie Wencel, bo wykluczając z grona wolnych Polaków wszystkich, którzy Wenclowego Wzmożenia nie podzielają, osłabia i tak bardzo osłabioną ostatnio prawicę, okrawając ją do Płaszcza i Pochodni.

Wkurza mnie Wencel, bo między nimi przez niego i jego środowisko przegraliśmy ostatnie wybory, skutecznie odstraszając od głosowania na PiS umiarkowany elektorat konserwatywny.

Wkurza mnie Wencel, bo współtworząc nowe Państwo Podziemne i Drugi Obieg (ang. „social media”), zamienia dawne symbole polskiej historii w ich karykaturę.

Wkurza mnie Wencel, bo z okupantem i z cenzurą wolność słowa w kraju naszym rzekomo tłumiącą walcząc, sam beneficjentem tej walki się staje, żeby „celebrytą drugiego obiegu” nie powiedzieć.

Wkurza mnie Wencel, bo zamykając się w getcie własnej wąskiej niszy, pozwala wytworzyć wrażenie, że prawica w Polsce pogodziła się już na wieki z Wieczną Przegraną, z której tylko katastrofa jakaś albo rewolucja wyzwolić nas może.

Wkurza mnie Wencel, bo nie rozumie (albo udaje że nie rozumie), że prawica w Polsce tylko wtedy będzie mogła odzyskać władzę, jeżeli będzie wielonurtowa.

 

Cytując Wencla z jego własnego tekstu – „Wszyscy zrozumieli, jeden nie zrozumiał”.

Prawica w Polsce tylko wtedy wygra wybory, jeżeli stworzy ugrupowanie, na które będzie mógł z czystym sumieniem zagłosować i Wencel, i Warzecha.  

Wencel pisze w swoim tekście„ Również my mamy swoich niepodległościowych reprezentantów. Gdy nadejdzie ich czas w polityce, nasz „jałowy” drugi obieg stanie się naturalną treścią narodowej kultury”.

Nie nadejdzie i nie stanie się, dopóki Wenclowi będzie się wydawało, że ma monopol na prawdę.

Ale może, kiedyś, i wśród „wolnych Polaków”, i w duszy i umyśle Wencla nastąpi coś, na co bardzo, bardzo liczę.

 

Przebudzenie.